Przejdź do treści
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
ZŁÓŻ ZAMÓWIENIE

Bobie, do boju!

Niskokaloryczny, smaczny, zdrowy, prosty w przygotowaniu… Zalet bób ma bez liku. A jakie ma wady? No cóż, na pewno sezon na bób jest zdecydowanie zbyt krótki!

Ziarna bobu dojrzewają w bardzo dużych, zielonych strąkach. Każde z ziaren otulone jest cienką ochronną błonką, która twardnieje wraz ze wzrostem warzywa. I choć na bazarowych straganach bób prawie zawsze jest sprzedawany w postaci samych ziaren, warto dojść do źródła, które zapewni nam dostawy bobu w całych strąkach. Chociaż tak naprawdę nie jest istotne co wybierzemy – ziarna, czy strąki; ważne jest to, aby zajadać się bobem póki trwa na niego sezon!

Sezon na bób zaczyna się jeszcze w czerwcu, chociaż jego początkowe ceny mogą niejednego „bobowego” amatora przyprawić o ból głowy. Jednak nie ma co się oszukiwać – to właśnie ten pierwszy młodziutki bób jest najlepszy, zwłaszcza pod względem walorów smakowych. W ciągu kolejnych tygodni jego ziarna są coraz większe i twardsze, ale na szczęście nie tracą wartości odżywczych. A jest ich naprawdę ogrom!

Szczęściarz bób należy do rodziny warzyw strączkowych, która może się pochwalić prawdziwym bogactwem białka. Kochają go zwłaszcza wegetarianie i weganie, zastępując bobem mięso, ryby, mleko, jajka, czyli tradycyjne źródła białkowego budulca. W grupie entuzjastów bobu znajdują się również kobiety w ciąży, ceniąc go za spore pokłady witaminy B9, czyli kwasu foliowego (już 100 gram surowego bobu w zupełności pokrywa dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę!). Bób rusza w sukurs także osobom będącym na diecie – po pierwsze praktycznie nie ma tłuszczu; po drugie, zawarty w nim błonnik skutecznie hamuje głód, oczyszcza jelita ze złogów i reguluje procesy trawienne.  

Wbrew powszechnej praktyce obierania bobu, można jeść go ze skórką, zwłaszcza kiedy warzywo jest jeszcze młode; jak wiadomo, to właśnie pod skórką znajduje się najwięcej wartościowych substancji. Warto również pamiętać, że podczas tradycyjnego gotowania w wodzie, bób traci prawie połowę swoich wartości!

Niestety, nie dla wszystkich bób jest wskazany. Warzywem nie powinny się objadać diabetycy, gdyż zyskuje on wysoki indeks glikemiczny po ugotowaniu. Bób jest także źródłem puryn, które mogą spowodować nasilenie się objawów dny moczanowej. Ze względu na właściwości wzdymające powinno się unikać bobu na dietach lekkostrawnych oraz podczas rekonwalescencji.

Legendarne, „gazotwórcze” właściwości bobu można łagodzić poprzez dodanie do potrawy kopru, kminku, rumianku lub mięty :) Są to zioła i przyprawy, które przyspieszają procesy trawienne przy spożywaniu bobu.

Dzięki swojej kleistej, „ziemniaczanej” konsystencji, bób sprosta większości kulinarnych wyzwań. Można z niego przygotować kremowe zupy, kopytka, kremy, pasty, pasztety… Najlepiej czuje się w towarzystwie czosnku, kopru i masła, dlatego te składniki warto zawsze mieć w lodówce podczas sezonu na bób. Bób w całych (obranych) ziarnach można dodać do makaronu, sałatki lub risotto. Trudno o jakiekolwiek smakowe ograniczenia w przypadku bobu – jego delikatny, nienachalny smak oraz plastyczna konsystencja czynią z niego warzywo idealne do wszelkich kulinarnych eksperymentów!